Zytomierz, 10.04.2016 Kazanie na Mszy sw. za ofiary stalinowskich represji, mordu katynskiego i tragedii smolenskiej

Szanowny Panie Konsulu Generalny! Szanowni przedstawiciele władzy obwodu żytomierskiego! Czcigodna Pani Prezes Żytomierskiego Obwodowego Związku Polaków na Ukrainie!
Drodzy Bracia i Siostry!

Chrystus Pan zmartwychwstał!

Napełnieni treścią święta Zmatwychwstania Pańskiego gromadzimy się na uroczystej Mszy św. upamiętniającej ofiary terroru stalinowskiego, mordu katyńskiego i tragedii smoleńskiej. Perspektywa zmartwychwstania każe nam inaczej spojrzeć na te straszne fakty, które pociągnęły za sobą śmierć tysięcy naszych Rodaków.
Dzisiaj obchodzimy smutną rocznicę śmierci Prezydenta Lecha Kaczyńskiego, jego Małżonki i wszystkich pasażerów samolotu prezydenckiego, oficjalnej delegacji państwowej, którzy pragnęli swoją obecnością oddać hołd ofiarom zbrodni katyńskiej. Dlatego my, Polacy, zbieramy się razem w żytomierskiej katedrze, by modlić się wspólnie w intencji wszystkich ofiar zbrodni stalinowskich, by pamiętać o zamordowanych w katyńskich lasach i o tych, którzy zginęli pod Smoleńskiem.
Ewangelia dzisiejsza opowiada o objawieniu się Jezusa na brzegu jeziora. Uczniowie zniechęceni - straciwszy nadzieję, zagubieni w odmętach swoich trwożnych myśli i życiowych planów - powrócili do „zwyczajnych” zajęć, do łowienia ryb. Wtem spostrzegli na brzegu Pana, bo Jezus często pojawia się „na brzegu” życia, nie zmuszając, nie naciskając, zaprasza do zrozumienia innej prawdy.
Dzisiaj też spotykamy Jezusa Chrystusa, który po raz kolejny zachęca nas do zadumy nad potęgą miłości Bożej, miłości miłosiernej wobec naszego narodu. Tej miłości nie sposób objąć i nie sposób do końca zrozumieć. Czy to musiało być aż tak? Strzałem w tył głowy tysiące polskich oficerów ginęli od zdradzieckich kul – i nie na polu walki, a jednak właśnie na polu walki, bo było to najprawdziwsze pole walki o wolność w ciszy smoleńskiego (i innych) lasu. Ile treści i bólu zawierają artefakty znajdowane w grobach zamordowanych ofiar mordu katyńskiego: mundury wojskowe, guziki, orzełki, wojskowe menażki…
Na brzegu jeziora Genezaret pojawił się Chrystus – zabity, acz żywy. Bo śmierć nie panowała nad Nim. On – Dawca życia poniósł na sobie hekatombę ofiar wszystkich strasznych zbrodni.
W kościele św. Andrzeja Boboli w Londynie Polacy przechowują i czczą, jak najdroższą relikwię, obraz Matki Bożej Katyńskiej, zwany też obrazem Zwycięskiej Matki Bożej Kozielskiej. Madonna cierpiąca tuli do swego serca głowę skazańca przestrzeloną strzałem w potylicę. I już wiesz, że nie jest to tylko symbol. W każdym bestialsko zamordowanym człowieku zginął Chrystus Pan.
A teraz stoi On na brzegu jeziora – zmartwychwstały – mówiąc Dzieci, czy macie tu coś do jedzenia?
Polska przez wiele wieków cierpiała od nienawiści i zdrad. Widmo czarnych chmur często wisiało nad naszą historią. 1050 lat temu nasz Naród przyjął chrzest, wstąpił na drogę Bożą. Przez 1050 lat konsekwentnie trzymamy się Chrystusowej łodzi wiary i Ewangelii. Korzenie państwowości Polskiej na zawsze złączone są z tajemnicą chrztu Mieszka. Ten chrzest prowadzi nas nieustannie do wartości chrześcijańskich, spośród których pierwszą jest miłość.
Chrystus Pan stoi dzisiaj na brzegu jeziora polskiej historii i pyta znacząco: Dzieci czy macie doś do jedzenia? To czego Jezus naprawdę pragnie od nas, narodu polskiego, to wiara, która przemawia przez miłość. Miłość w każdym jej wymiarze, rodzinnym, społecznym, patriotycznym – jako miłość do Ojczyzny. Setki tysięcy ofiar stalinowskiego terroru, dziesiątki tysięcy żertw mordu katyńskiego i ci którzy zginęli w katastrofie prezydenckiego samolotu 10 kwietnia – ci głosami gromkimi wyznają tę miłość do Ojczyzny – naszej Matki.
Stoimy dzisiaj tutaj w żytomierskiej katedrze onieśmieleni blaskiem tego światła. Jesteśmy bowiem powołani do tego, by tę miłość nieść dalej, krzewić w sercach ludzi. Ale czy my potrafimy to uczynić? Czy sprostamy temu zadaniu?

Jeszcze jeden szczegół z dzisiejszej Ewangelii przejął moje serce. Apostołowie na rozkaz Jezusa ciągnęli do brzegu sieć pełną wielkich ryb. I to co najbardziej zastanawia, to pieczołowitość z jaką św. Jan policzył łów. Nie pominął żadnej z nich. Było ich dokładnie 153. Jak ważna jest ta dokłądność.
Na cmentarzu wojskowym w Kijowie - Bykowni (jednym z cmentarzy katyńskich) – u wejścia do kwatery polskiej wyryte zostały w kamieniu słowa polskiego poety, Zbigniewa Herberta
musimy zatem wiedzieć
policzyć dokładnie
zawołać po imieniu
opatrzyć na drogę

Musimy wiedzieć, policzyć dokładnie – to znaczy: o nikim nie zapomnieć. Nie przemilczeć. Każdego zawołać po imieniu – tak, jak się to robi na apelu poległych. O nich – którzy weszli na drogę chwały, drogę męczenników za wiarę, za Ojczyznę , za miłość – nie wolno nam milczeć.
Podobnie, jak Apostołowie nie milczeli o zmartwychwstałym Jezusie. Dzisiaj słyszymy w pierwszym czytaniu z Dziejów Apostolskich, jak faryzeusze próbowali zakneblować usta świadkom Chrystusa Zmartwyczhwstałego „Zabroniliśmy wam przemawiać w jego imię!” Zabroniliśmy – to groźba, to siła, to zamknięcie ust, budzenie strachu. Podobnie w czasach terroru totalitarnego systemu zabraniano mówić o Katyńskiej zbrodni.
(Zbigniew Herbert)
podać dokładne straty
...
a także liczbą ofiar
białego
czerwonego
brunatnego
– ach kolory niewinne kolory –
terroru

– nie wiemy
naprawdę nie wiemy

I dzisiaj też próbują przeinaczyć prawdę, zastraszyć tych, co myślą inaczej, tych co szukają prawdy. Wspominam wszystkie ofiary stalinowskich represji – nawet tu w Żytomierzu, w jednej zbiorowej mogile spoczywają tysiące niewinnie skazanych na śmierć. Ale gdy oni zamilkli, kamienie zaczęły wołać. Teraz groby ich wołają z jeszcze większą mocą. Tak jak mogiły tych, co zginęli w drodze do Katynia kilka lat temu. Dzisiaj ten rozbity samolot i ofiary tragedii Smoleńskiej przemawiają jeszcze bardziej i nie umilkną, dopóki nie zostanie ogłoszona prawda. Po katastrofie samolotu prezydenckiego ktoś powiedział, że trzeba było, aby Prezydent Lech Kaczyński z Małżonką i elitą polskiego społeczeństwa zginęli, aby świat otworzył oczy na zbrodnię katyńską, której ukryć się nie da.
Apostołowie powiedzieli odważnie: „Trzeba nam bardziej słuchać Boga niż ludzi”. Nie da się stłamsić prawdy, zarówno tej o zmartwychwstaniu, o zwycięstwie Jezusa Chrystusa, jak tej o zwycięstwie niezłomnego ducha polskiego, umiłowania wolności chrześcijańskiej, której się uczyliśmy z Ewangelią w ręku przez 1050 lat.
Poeta pisze o tych, o których musimy pamiętać.
teraz Pan Cogito
wchodzi
na najwyższy chwiejny
stopień nieokreśloności
jak trudno ustalić imiona
wszystkich tych co zginęli
w walce z władzą nieludzką

dane oficjalne
pomniejszają ich liczbę
raz jeszcze bezlitośnie
dziesiątkują poległych

a ciała ich znikają
w przepastnych piwnicach
wielkich gmachów policji

świadkowie naoczni
oślepieni gazem
ogłuszeni salwami
strachem i rozpaczą
skłonni są do przesady

postronni obserwatorzy
podają cyfry wątpliwe
opatrzone haniebnym
słówkiem „około”

a przecież w tych sprawach
konieczna jest akuratność
nie wolno się pomylić
nawet o jednego

jesteśmy mimo wszystko
stróżami naszych braci

niewiedza o zaginionych
podważa realność świata
wtrąca w piekło pozorów
diabelską sieć dialektyki
głoszącej że nie ma różnicy
między substancją a widmem

musimy zatem wiedzieć
policzyć dokładnie
zawołać po imieniu
opatrzyć na drogę

w miseczkę z gliny
proso mak
kościany grzebień
groty strzał
pierścień wierności

amulety

Musimy pamiętać. Jesteśmy stróżami naszych braci straconych, nie zapomnianych. Jak wymownie brzmią dzisiaj te słowa! W modlitwie wspominamy ofiary zbrodni ale nie po to, by nienawidzieć i oskarżać, lecz po to, by zrozumieć ogrom miłości Boga do człowieka i człowieka do Ojczyzny! Jesteśmy po to, by tej miłości uczyć się u ołtarzy Pańskich. Miłości. Która złotymi zgłoskami wpisała się w to wszystko, czym jako Naród Polski jesteśmy, czym od 1050 lat żyjemy, na czym prawdziwie budujemy naszą narodową tożsamość. Dzisiaj musimy to wszystko „policzyć” nikogo nie zagubić. Podać każdemu ten „pierścień wierności” – wieczne zaślubiny.
Dzień dzisiejszy nie chcemy przeżywać w rozpaczy i smutku. Spotykamy bowiem na brzegu naszych jezior, brzegu naszego życia, Chrystusa zmartwychwstałego, Zwycięzcę piekła i szatana. Temu Chrystusowi niech będzie chwała w naszym narodzie i w sercu każdego z nas.
A poległym na polu chwały – Cześć!

Ks. Jarosław Giżycki TChr